Dużo osób często pyta nas o to, jak podróżuje nam się z naszym małym Jaśkiem. Czy to męczące? Czy da się odpocząć? Czy maluch nie jest zbyt zmęczony? Dla niektórych sama idea wyjazdu z niemowlakiem jest przerażająca – prawda jest jednak taka, że to chyba najłatwiejszy okres na podróż z dzieckiem. W końcu omija nas bieganie za nim po samolocie, wymyślanie gier i zabaw czy odpowiadanie milionowy raz na to samo pytanie: “Daleko jeszcze?”

Pierwszy lot z Jasiem zaliczyliśmy, gdy miał zaledwie 7 tygodni. Następny, kiedy miał 3 miesiące. Do tego doszło kilka podróży samochodowych. Początki były chaotyczne – zbyt wiele bagażu, mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, bałagan w torbach co wiązało się z wielokrotnym przeszukiwaniem ich na lotnisku w poszukiwaniu zmiany ubrań czy pieluszek. Z wyjazdu na wyjazd coraz lepiej organizowaliśmy nasze podróże – szybko nauczyliśmy się co się sprawdza, a co nie. Dzisiaj wiemy już, że mamy 6 rzeczy, bez których nie ruszamy się w podróż z niemowlakiem.

1. Wózek + Fotelik Samochodowy

Jeżeli planujecie podróżować z dzieckiem, bardzo ważne jest to, jaki wózek wybierzecie. My korzystamy z wózka Cybex Priam Lux i uważamy, że jego zakup to jedna z najlepszych decyzji naszego młodego rodzicielstwa. Jest nie tylko stabilny, przez co i bezpieczny dla naszego brzdąca, ale również idealny na podróże; stosunkowo lekki, a przede wszystkim łatwy i szybki w składaniu i rozkładaniu. Zmiana fotelika na gondole czy spacerówkę zajmuje sekundy, można to zrobić jedną ręką trzymając malucha w drugiej. Składa się na płasko, przez co nie zajmuje zbyt dużo miejsca w bagażniku. Dodatkowo sprawdza się na wszystkich nawierzchniach – bierzemy go do miasta, na spacery po lesie oraz na plażę.

Podczas naszych pierwszych podróży gondole nadawaliśmy jako bagaż (wiele linii lotniczych oferuje dodatkowe kilogramy przy bilecie dla niemowlaka, ewentualnie można dokupić opcje przelotu z dodatkowym sprzętem dla dziecka – może to być wózek, fotelik czy łóżeczko turystyczne). Na lotnisku poruszaliśmy się z wózkiem z fotelikiem samochodowym, który zostawialiśmy tuż przed wejściem do samolotu.

Czemu bierzemy ze sobą fotelik samochodowy? Wybieraliśmy go patrząc na bezpieczeństwo i komfort Jaśka – wiemy, że nasz Cybex Cloud Q jest jednym z najbezpieczniejszych modeli na rynku. Wypożyczając fotelik wraz z samochodem nie wiemy, jaki model dostaniemy i jak korzystali z niego poprzedni użytkownicy. Dodatkowo nasz maluch przyzwyczajony jest do swojego fotelika, czuje się w nim bezpiecznie, a my podczas wyjazdu mamy większą elastyczność co bierzemy na spacer – czy gondole, czy fotelik, który rozkłada się do pozycji leżącej.


2. Gniazdko

Nasze gniazdko kupiliśmy w Done by Dear ale jest mnóstwo firm na rynku, które je produkują. Bierzemy ja na nasze wyjazdy zamiast łóżeczka turystycznego i sprawdza się fantastycznie. Zamiast dodatkowych 15-17kg, mamy lekkie, miękkie gniazdko, które można zapakować do walizki lub do gondoli.

Na miejscu mały śpi w gniazdku, w łóżku razem z nami, ale jest bezpieczny, a my możemy spać spokojnie.


3. Otulacze Bambusowe

Przed narodzinami Jasia dostaliśmy w prezencie zestaw dużych otulaczy bambusowych Aden & Anais – był to jeden z najlepszych prezentów! Podobno korzysta z nich nawet Kate Middelton ;). My używamy ich prawie każdego dnia, a przede wszystkim w czasie podróży ponieważ są lekkie, zajmują mało miejsca i szybko schną po praniu. Nasze otulacze są duże, więc można korzystać z nich na wiele sposobów. Mi przede wszystkim ułatwiają karmienie Jaśka w miejscach publicznych. Ważne, żeby pamiętać, że podczas startu i lądowania powinno się karmić maluchy – dzięki temu nie zatykają im się uszy i nie cierpią podczas lotu. Dzięki otulaczom ja i Jasiek mamy odrobinę prywatności podczas karmienia w samolocie, ale też na lotnisku, czy w innym miejscu gdzie małego dopadnie dziki głód.

Po drugie wykorzystujemy je jako lekkie okrycie podczas ciepłych dni, kiedy Jasiek śpi w wózku. Dzięki temu mały się nie przegrzewa, ale jest osłonięty od wiatru i od słońca. Po trzecie, jeżeli Wasz maluch lubi spać otulony, można zrobić z nich otulacz i zapewnić mu bezpieczny sen.

4. Dmuchana Wanienka

Kąpiel niemowlaka w podróży to często kłopot dla rodziców. Wanienki, nawet te turystyczne, zajmują dużo miejsca, więc o ile nie wybieramy się w trasę wielkim samochodem, ciężko spakować ją ze sobą. Bookując hotel nigdy nie mamy pewności czy w pokoju będziemy mieć wannę, czy prysznic i jak będzie z czystością w łazience. My osobiście lubimy jak Jasiek ma swoje, sprawdzone miejsce do kąpieli, w którym czuje się bezpiecznie, dlatego zawsze bierzemy ze sobą dmuchaną wanienkę BestWay. Jest dostępna w Smyku lub na Allegro (gdzie kosztuje dosłownie kilkanaście zł). Szybko się ją dmucha, jest lekka i łatwa w transporcie, a Jasiek uwielbia w niej wodne zabawy. Jak dla nas – rozwiązanie idealne!

Travel Essentials
Travel Essentials
Travel Essentials

5. Nosidełko

Nosidełka to obecnie bardzo kontrowersyjny temat, ale w podróży są często niezastąpione. Sprawdzają się przede wszystkim na lotnisku, zwłaszcza wtedy gdy podczas kontroli manewrujemy pomiędzy bagażami, składamy wózek, który musi być prześwietlony i jednocześnie trzymamy na rękach dziecko. Podczas naszego pierwszego lotu Jasiek był mały, a my nieprzekonani do idei nosidełka. To właśnie kontrola bagażu okazała się najbardziej traumatyczną częścią całej wycieczki i od tamtej pory nosidełko towarzyszy nam zawsze. Korzystamy z nosidełka ergonomicznego Tula Baby (na początku można z niego korzystać z wkładką niemowlęcą). Jasiek je uwielbia i zasypia wtulony w mamę w kilka sekund.

6. Namiot Plażowy

Ponieważ nasze wyjazdy często związane są z zawodami windsurfingowymi Seana, spędzamy bardzo dużo czasu na plaży. Najczęściej wtedy, gdy wieje silny wiatr. Można więc zwariować próbując uchronić małego przed słońcem, wiatrem i piaskiem. Gdzie w tym wszystkim miejsce na odrobinę relaksu? Przed ostatnim wyjazdem na Costa Brava kupiliśmy namiot plażowy TriBord z Decathlonu z filtrem UV – okazał się strzałem w dziesiątkę! Jest odkryty z jednej strony, przez co dziecko nie ‘gotuje’ się bez powietrza, druga strona z filtrem UV chroni malucha zarówno przed słoncem jak i przed wiatrem. Dodatkowym atutem jest to, że ma ‘podłogę’ przez co minimalizuje ilość piasku, który dostaje się do środka. Łatwo się składa i rozkłada, zajmuje mało miejsca i jest bardzo lekki. Pakujemy do tego zwykłą mate do ćwiczeń, ręcznik plażowy i możemy spokojnie kibicować tacie!


Każda podróż to dla nas nowe doświadczenia i niezapomniane chwile. Nie wyobrażamy sobie zrezygnować z nich ze względu na dziecko. Wręcz przeciwnie, marzymy o tym, żeby od małego zarazić Jaśka naszą pasją do podróżowania. Każdy wyjazd uczy nas jak lepiej się przygotować i zorganizować ale te kilka miesięcy z małym pokazało nam, że jak się chce, to wszystko się da.

W listopadzie czeka nas długi lot do Australii i szczerze? Już się nie możemy doczekać.

52inkicks
52inkicks
52inkicks
52inkicks

188 Shares